Marianna Kusiek - droga do świętości

Życiorys Zabranki

Marianna Kusiek urodziła się 08.09.1874r. w Dzietrzkowicach. Była córką Jakuba Kuśka i Nimfy z domu Kołodziej. Po przedwczesnej śmierci ojca, matka wyszła powtórnie za mąż za Franciszka Poprawę z Łubnic.

Marianna była prostą, wiejską kobietą. Skromnie ubrana, nosiła na głowie chustkę w ciemnym kolorze, zawiązaną pod brodą. Zawsze była cicha, pogodna, pracowita i szlachetna. Była głęboko wierząca i żyła w zjednoczeniu z Bogiem. Prawie codziennie brała czynny udział we Mszy świętej, w czasie której przyjmowała Komunię świętą i często spotykała się z Chrystusem Miłosiernym w Sakramencie Pojednania. Często się modliła. Szczególnie dużo modliła się za kapłanów, w których widziała szafarzy Bożych spraw i zastępców Chrystusa.

W młodości, w towarzystwie rówieśniczek wyjeżdżała do Niemiec na Saksy, do pracy sezonowej, aby zarobić trochę pieniędzy i podreperować budżet rodzinny. W tym czasie otoczenie zauważyło zmiany w jej życiu i zachowaniu. Prawdopodobnie wtedy otrzymała dar Boży, dzięki któremu oczyma duszy widziała ludzkie sprawy, potrzeby, trudności. Widziała i czuła więcej, niż inni. Obdarzona był nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Potrafiła czytać w sumieniu, odkrywać przyszłość i uzdrawiać. Dar wizjonerstwa towarzyszył jej przez całe życie. Początkowo Zabranka ukrywała go przed ludźmi, ale w końcu stało się to tak trudne, że aż niemożliwe.

Na pewnym etapie życia, pojawiły się u niej trudności wewnętrzne. Wówczas przestała wyjeżdżać do pracy do Niemiec. Wspólne warunki mieszkaniowe z innymi stały się dla niej uciążliwe. Pragnęła samotności. Wtedy czuła się najlepiej. Szukała ciszy i spokoju, aby przebywać „sam na sam ” z Chrystusem i słyszeć Jego głos. Chociaż Zabranka ukrywała ten dar przed ludźmi, nie rozmawiała o nim, to jednak nie uszedł on uwadze mieszkańców Łubnic. Ludzie zaczęli ją odwiedzać. Początkowo czynili to w celu zaspokojenia ciekawości. Wieść o darze wizjonerstwa Marianny, rozchodziła się błyskawicznie nie tylko w Łubnicach, ale po bliższej i dalszej okolicy.

Zawsze mówiła dobrze o innych . Gdy zdarzyło się, że w jej obecności ktoś wyrażał negatywną opinię o innych natychmiast zmieniała temat rozmowy. Zwracała uwagę rozmówcy, że nie wolno źle mówić o drugich, bo każdy jest dzieckiem Bożym i z natury jest dobry. Gdy ktoś pojawił się u niej w celu podstępnym, rozpoznawała takiego człowieka, odmawiała rozmowy i żegnała słowami: Dziecko, idź do domu z Bogiem! Nie mamy o czym rozmawiać bo w twoim sercu jest ukryte zło!

Odwiedzali ją ludzie z okolicznych wsi, a często z odległych zakątków kraju. Śpieszyli z problemami, chorobami i cierpieniem. Najpierw zachęcała do wspólnej modlitwy, klękała przed obrazem Bożego Serca modliła się, a potem zaradzała problemom i chorobom .

Raz w miesiącu zapadała w głęboki sen, który teologia ascetyczna nazywała ekstazą. Wyczuwając te chwilę, prosiła aby nikt nie budziła jej ze snu. Wyłączała się wtedy ze spraw doczesnych. Sen trwał kilkanaście godzin. Po ekstazie była bardzo osłabiona fizycznie.

Wszystko co robiła dla ludzi czyniła bezinteresownie. Kiedy ktoś zostawił ofiarę pieniężną zamawiała za nią Mszę świętą lub przeznaczała na potrzeby kościoła.

Za jej staraniem na tak zwanej Małej Stronie w Łubnicach postawiono kapliczkę , a we wnętrzu umieszczono dużą figurę Matki Bożej Niepokalanej. Marianna przychodziła do niej na modlitwę.

Zmarła 28.09.1950 r. Świadoma swego odejścia do wieczności zrobiła testament. Każdej bratanicy podarowała obraz religijny. Przed śmiercią poprosiła o kapłana i przyjęła wiatyk i spokojnie oczekiwała na śmierć. Zapewniała o pamięci przed Bogiem. Na pogrzeb przybyli mieszkańcy Łubnic, a także tłumy ludzi z sąsiednich wiosek i okolicy.